|
Zapraszam
A jednak: http://malgoskaa.blogspot.com/
malgoska 2009-07-29 10:43:51 skomentuj (0) Lektury i komunikat Krótko w urlopowych książkach: L. Gardner - "Zaginiona". Thriller bardzo wciągający ale dla mnie za bardzo "męczący" - w takim sensie, że nie mogłam spać w nocy słysząc chodzącego po domu mordercę. Ponieważ jestem matką, a tam w zbrodnię zamieszane jest dziecko przeżyłam go strasznie i matkom nie polecam. E. Białołęcka "Wiedźma. com.pl". Trochę Pilipuika, trochę Grocholi. Rozrywka na urlop, może być. S. King "Ręka mistrza". Jestm pod wrażeniem, pozytywnym oczywiście. Zachwyca mnie fantazja Mistrza, empatia, sposób opisywania uczuć, pomysły, drobne szczegóły tworzące całość. Cudo pyszniaste. K. Michalak "Zachcianek" - a tej pani już podziekujemy. Myślałam że będzie druga "Poczekajka" a tu nic. Ciągle ktoś kogoś pier..., najczęściej jakiś skur.... Razi mnie chamski język w takiej powieści. Rozdział o kręceniu teledysku ominęłam całkowicie. Bez pomysłu. Wszystko już było. Noszę się z zamiarem przenosin na blogspota. Blog osłabił mnie tym samym co nie jedną blogowiczkę, jak trafnie skomentowała to Agata - nie każdy ma ochotę na czytanie diet Cichopkowej czy coś tam coś tam. Niebawem spkauję manatki. malgoska 2009-07-27 12:08:49 skomentuj (1) Skończyłam No, skończyłam, po coś w końcu są te urlopy, nie? Efekt jest cudny. Haft momentami przyprawiał mnie o lekki oczopląs, ale tylko "lekki". Uważam, ze na aidzie rustico wygląda bardzo dobrze. Teraz czeka na rameczki. Oto on: ![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
I jeszcze raz całość:
malgoska 2009-07-23 10:25:49 skomentuj (16) Nareszcie... W związku z tym, że zgubiłam w ciągu tygodznia dwa rachunki "pracowe" za prąd, na tydzień zapodziałam jedną ważną pieczątkę (nie powiem, gdzie była), nie wiem gdzie włożyłam sprawozdanie z ubiegłomiesięcznych poczynań zostałam sama przez siebie oddelegowana na ulop. Mam nadzieję, że wrócę w lepszej kondycji. Plany mam, ale ciii. Może coś skończę, może zacznę. A wyjeźdżamy do krainy ponurej spowitej mgłą, o tu: ![]() ![]()
Dla niewtajemniczonych: widok z naszej sypialni, tam, jeszcze nie ma sąsiadów. Za to pięknie rośnie kapusta mojego ojca który na starość postanowił zostać farmerem. Hej! malgoska 2009-07-06 15:31:27 skomentuj (6) Oliwię - no, kiedy to skończysz? - spytał mąż. - wrrrr - odpowiedziała żona. ![]() Nie..nastrój mam w zawieszeniu. Po wczorajszym oberwaniu chmury ucierpiało tu wiele osób, znajomi. Przez całą noc jeździły straże z pontonami. Doceniłam to, że siedzę w ciepłym domki i stawiam krzyżyki. Doceniłam, już nie zazdroszczę. malgoska 2009-06-26 12:17:34 skomentuj (4) Kowalewska po raz trzeci "Maska Arlekina" Kowalewskiej to kolejna powieść z cyklu o Zawrociu. Trzecia, podobno nie ostatnia i jak dla mnie najbardziej męcząca. Nie, nie męcząca treścią, czy "akcją" - jeśli tutaj można o takowej mówić. Męcząca walką osobowości, walką Olgii i Matyldy o byłego kochanka i męża. Walką, która jak dla mnie nie ma najmniejszego sensu, bo Filip popełnił samobójstwo dziesieć lat wstecz. I nie wiem po co to znęcanie, szukanie w przeszłości, kłamstwa i przeżycia. Nie rozumiem. Czy nie rozumiem dlatego - że taka, destrukcyjna miłość to "nie ja"? Czy ta książka jest mniej realna od poprzednich, a może jest realna dla tych, którzy taką miłość i taką stratę przeżyli? Fakt faktem szkoda mi się zrobiło Matyldy, nie oszczędziła jej autorka negatywnych przeżyć. I tak namój gust w części czwartej - jeśli będzie - mogłaby przeżyć coś "po nowemu", bez przeszłości, coś pozytywnego dla siebie. A jaka jest Kowalewska? Jest mistrzynią słowa i metafor i takiej poezji. POrównań, które nie przyszłyby mi do głowy, taka jest już od pierwszej strony" Przeszłość,zdawałoby się już spenetrowana do ostatniej tajemnicy, odsłoniła jeszcze jedną kotarę, cieżką i poszarzałą.Nie miałam ochoty pod nią zaglądać (...) A teraz ktoś szarpnął nimi, aż się zapyliło. Mrok i kuez - i to taki, co zbiera się latami, alergiczny, dławiący. Najpierw jednak zakrztusiła się nim Cecylia Just, matka Filipa, mego jednorocznego męża, który ponad dziesięć lat temu wyszedł przez okno na czwartym piętrze akademika. Ciało spadło, a dusza pomaszerowała nie wiadono gdzie, na pewno nie przed siebie, bo taka prostolinijna dusza Świra niegdy nie była" "Jak niewiele wystarczy by zachorować na miłość - jeden deszczowy pocałunek, kilka rozmów o niczym, koncert fortepianowy, parę przytuleń na powitanie, obecność i nieobecność. Nic wielkiego. I nagle nie ma na to rady." "Filip się śmiał, a ja dla odmiany płakałam, bo nagle strasznie zaczełam za nim tęsknić. I jakoś mi ta jego bezcielesna obecność tym razem nie wystarczała. Chciałam go zobaczyć, dotknąć, przypomnieć sobie jego zapach, ciepo (...), rozkład żółtych plamek na tęczówkach, łuk brwi. - Zapominam - szeptałam - Zapominam. On chichotał, że to bardzo dobrze, a mnie przerażał ten chichot. To tylko fantyzmaty - myślałam, nie ma cię. I już cie nawet niepamiętam prawdziwego. To tylko zlepek wrażeń, myśłowa mgła, którą rozwiewa nawet najlżejszt szelest. - Baw się - oponował Filip coraz ciszej i bezradniej. - Baw się...:
malgoska 2009-06-24 11:36:53 skomentuj (2) |
||||
|